Literacko i fotograficznie. Wcześniej: w kąciku z książkami ...
| < Grudzień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
Zakładki:
Teraz czytam:
O mnie
Ulubione blogi książkowe
Wyzwania czytelnicze:
Polecam:
(c) Copyright. Wszelkie prawa do tekstów i zdjęć zastrzeżone.

okołoksiążkowo

czwartek, 11 lutego 2010

Oto i jestem. I co ważne moi drodzy, jestem z wynikami!

Losowanie miało miejsce dziś w godzinach wieczornych, nad prawidłowym działaniem maszyny losującej czuwał szczęśliwy słoń z trąbą do góry a całość uwieczniono na załączonej dokumentacji zdjęciowej :) I niniejszym szalenie miło mi ogłosić, że...

Sulaiman Addonia i jego "Miłość i jej następstwa" wybierają się w podróż do Ani.

A książka "Każdy dom potrzebuje balkonu" Riny Frank postanowiła się zadomowić u lilithin.

Moje gratulacje dla was dziewczynki! I oczywiście prośba o maile z danymi do wysyłki na moją skrzynkę: net.a.a@gazeta.pl.

Wszystkim zaś serdecznie dziękuję za uczestnictwo, dziękuję za komentarze pełne ciepłych słów i waszą obecność. Do następnych okazji, mam nadzieję wielu kolejnych w waszym towarzystwie!

Pozdrowienia :))

 

czwartek, 04 lutego 2010

Sama niedowierzam, ale tak właśnie jest. Dokładnie rok temu zawisła moja pierwsza notka na tej stronie.

Przyznać się Wam muszę z tej okazji, że w najśmielszych marzeniach nie przypuszczałam, że wytrwam tak długo... ja i mój słomiany zapał ;) A jednak czasem człowiek potrafi zaskoczyć nawet sam siebie! Było różnie, o ostatnich prawie dwóch miesiącach lepiej byłoby nie pamiętać, latem też wkradł się kryzys, ale większość tego rocznego odcinka czasu zapisać można na plus :) I dziś jest taki dzień, kiedy spokojnie można oznaczyć nowy początek dla tego miejsca i iść do przodu.

Dziękuję Wam że jesteście, że zaglądacie, czytacie i komentujecie. Bez Was ta przygoda straciłaby cały urok, bo pisanie do kogoś ma zupełnie inny wymiar niż pisanie dla samego siebie lub ot tak w wirtualną niemą przestrzeń.

A teraz prezenty!!

Dla siebie z okazji święta, zamiast torcika mam świeczkę w kształcie pralinki o zapachu czekolaaady :)
A dla Was do sprezentowania dwie powieści, do wyboru:
"Miłość i jej następstwa" lub "Każdy dom potrzebuje balkonu".

Chętnych zapraszam do wpisywania się w komentarzach, koniecznie (!) ze wskazaniem wybranego tytułu.

Zgłoszenia do 24:00 w środę 10 lutego. Wyniki następnego dnia.

 

* Moja notka o "Miłości i jej następstwach" zawiśnie tutaj na pewno przed losowaniem. Tymczasem odsyłam Was do wrażeń Padmy i Mandżurii, a z mojej strony mogę powiedzieć, że wszystkie zachwyty koleżanek są uzasadnione!

 

sobota, 30 stycznia 2010

Jaki był ten miniony rok? Pierwsza odpowiedź, która mi przychodzi do głowy to: dziwny. Z miodem, i sporą łyżką dziegciu... Teraz, gdy świat widzę raczej w tych ciemnych odcieniach szarości, ta łyżka wydaje się być większa niż kiedykolwiek, ale obiektywnie spoglądając na cały 2009 rok muszę przyznać, że zdarzyło się w nim również wiele, wiele dobrego.

Przede wszystkim był to rok przełamywania się, rok walki z własnymi obawami, rok przekonywania się, że mam innym coś do powiedzenia, że mam do przekazania mój punkt widzenia, który być może kogoś zainteresuje. W 2009 otwarłam się na świat, przekroczyłam granice, odważyłam się wylecieć poza nasz polski, ale co muszę zaznaczyć, jakże piękny ogródek, zmierzyć się z innymi kulturami, mentalnością i językiem. Odwiedziłam cztery państwa europejskie, podróżowałam autokarem, pociągiem i pierwszy raz w życiu wzbiłam się ponad chmury. Podziwiałam cuda natury w wielu odsłonach. Zwiedzałam miasta, podziwiałam zabytki, obserwowałam współistnienie, a czasem i walkę, nowego ze starym, tradycji z nowoczesnością. Odważyłam się wyruszyć w podróż bez przewodnika i bez planu ułożonego przez biuro podróży. Odnalazłam niesamowitą przyjemność w planowaniu i czekaniu na wyprawę. Znów na nowo przekonałam się jak cudnie jest oglądać świat przez obiektyw aparatu, a potem móc w nieskończoność cieszyć się i dzielić efektami. Aparat po raz kolejny stał się moim nieocenionym towarzyszem w podróży, chociaż sam w pojedynkę nie byłby w stanie zastąpić towarzyszy z krwi i kości. Tak więc... A.F. i K.W. z tego miejsca dziękuję Wam, i liczę, że jeszcze się zdarzy! :)

Ale wracam już do meritum, do tego, co na tej stronie liczy się najbardziej... Albowiem najważniejsze jest to, że 2009 był rokiem czytania! Był rokiem powstania tego miejsca, poznania tak wielu blogowych moli książkowych i zadomowienia się w niesamowitej społeczności, którą tworzycie! To tu w pierwszej notce ogłosiłam moje postanowienie na cały rok, które brzmiało: "Więcej Czytać! /.../ A właściwie wrócić do czytania, po dłuższym czasie, w którym nie było to możliwe." I udało się. Dziś mogę powiedzieć, że naprawdę się udało :) Po latach posuchy, w których czytałam mniej więcej pół książki na miesiąc (wstyd, wstyd, ale tak właśnie było), rok 2009 zaowocował 52 przeczytanymi pozycjami, z czego jestem niezwykle dumna! :) Co jeszcze ważniejsze, czytałam różnorodnie, zarówno pod względem form, jak i krajów pochodzenia, na co niebagatelny wpływ miało wyzwanie pod tytułem Literatura na peryferiach. W sumie przeczytałam:

  • 12 książek polskich autorów,
  • 9 autorów amerykańskich,
  • 5 angielskich,
  • 3 książki szwedzkie,
  • po 2 autorów pochodzących z Finlandii, Francji i Hiszpanii,
  • oraz po 1 z krajów takich jak: Argentyna, Australia, Belgia, Bośnia, Czechy, Egipt, Iran, Islandia, Izrael, Kolumbia, Liban, Nigeria, Peru, Rosja, Turcja i Włochy,
  • a także 1, znalezioną w bibliotece na półce z literaturą irlandzką, ale napisaną przez autora pochodzącego z Zimbabwe, a mieszkającego obecnie w Szkocji i Botswanie… do dziś nie wiem gdzie powinnam ją tak naprawdę przyporządkować ;)

Co najbardziej mi się podobało? – Większość z przeczytanych była cenna, choć każda na inny sposób. Kilka z nich wpasowało się tematyką w aktualny czas czytania, a potem zupełnie wywietrzało z głowy, kilka sprawiło czystą chwilową przyjemność i nie pozostawiło po sobie większych refleksji, i wreszcie kilka, a nawet kilkanaście, do dziś powraca w myślach i nie daje o sobie zapomnieć. I te właśnie stały się dla mnie głównymi pretendentkami do tytułu KSIĄŻKI ROKU. Zdecydować nie było łatwo, jedynie miejsca pierwszego byłam pewna od wielu miesięcy...

1. "Opowieść dla przyjaciela" – Halina Poświatowska

Jedyny możliwy wybór. Książka będąca dowodem na to, jak pięknie można pisać, jak czule traktować każde przelewane na papier słowo, jak pięknie można żyć, jak kochać życie, jak walczyć o każdą tego życia minutę. To ta książka w ubiegłym roku była w moich rękach najczęściej, to do jej rozlicznych, zaznaczonych wcześniej fragmentów wracałam przez wszystkie te miesiące. To ona pozwoliła mi odnaleźć i zobaczyć moją ukochaną poetkę z zupełnie innej strony. Proza Poświatowskiej długo czekała na moje zainteresowanie, ale na szczęście mnie znalazła i totalnie oczarowała. Zresztą, jak obserwuję, nie tylko mnie, gdyż to właśnie "Opowieść dla przyjaciela" jest najczęstszym powodem wejść na moją stronę z wyszukiwarek, i to notka o "Opowieści...", choć napisana w kwietniu, jest do dziś najczęściej czytaną. Dla mnie jedyne i niepodważalne miejsce pierwsze!

2. "Wyspa klucz" – Małgorzata Szejnert

Moje pierwsze spotkanie z reportażem, które zrodziło chęć na ciąg dalszy, na dalsze poznawanie gatunku (co między innymi chciałabym realizować w 2010). Książka przekazująca kawał historii za pomocą faktów, statystyk i rzeczowego języka, a potrafiąca zachwycić i wciągnąć bez reszty. Książka, która otwiera nam oczy na przeszłość, która wywołuje całą gamę emocji, od podziwu, po absolutne oburzenie. Pokazująca świat bez zbędnego retuszu, silna historiami ludzi, którzy są jej udziałem. Poruszająca czytelnika lektura doskonała!

3. "Wyjście z Egiptu" - André Aciman i "Pchli pałac" - Elif Şafak

Dwie powieści, które w ubiegłym roku wciągnęły mnie najmocniej. Dwie sagi, jedna rodzinna, druga... blokowa? ;) Obie pełne egzotyki, co nie dziwi, gdyż z dalekich krajów pochodzi każdy z autorów. Obie ciepłe (pierwsza dużo wyraźniej), magiczne i niezwykłe. I wreszcie, obie pełne temperamentnych bohaterów, którzy nie wahają się okazywać emocji, pełne tej niesamowitej, przyciągającej uwagę mieszanki kulturowej, pełne światów, w których opowiadane historie mają miejsce. Niezwyczajnie zachwycające i zdecydowanie godne polecenia!

 

Tak było, a jak będzie? Rok 2010 jest dla mnie nie odkrytą niespodzianką, ale wiem już, że będzie rokiem zmian, i znów rokiem przełamywania się i udowadniania sobie ile mogę, tylko tym razem na innych płaszczyznach. W kwestiach czytania ideałem byłoby utrzymać zeszłoroczny poziom, ale nie ma przymusu, czas pokaże jak będzie, planowanie na tak odległy czas byłoby przesadą. Ale zaplanuję za to na czas trochę bliższy mój udział w nowych wyzwaniach literackich. Właściwie w głowie (i na półkach) już je zaplanowałam :) Liczę bardzo, że wyzwania mnie zmobilizują i po raz kolejny pozwolą odkryć niezwykłe książki.

Tak więc... 2010 czas zacząć.

czwartek, 19 listopada 2009

Uprzejmie donoszę, że akcja "Ulubiona książka z dzieciństwa", zorganizowana przez serwis Allegro.pl i Wydawnictwo Dwie Siostry, wkroczyła w oczekiwany II etap.

Przedstawiciele Wydawnictwa Dwie Siostry wybrali następujące pozycje, które mogą zostać wydane ponownie w serii Mistrzowie Ilustracji:

  1. CZARODZIEJSKI MŁYN Jerzego i Aliny Afanasjewów z ilustracjami Teresy Wilbik
  2. RAZ CZTEREJ MĘDRCY Antoniego Marianowicza z ilustracjami Janusza Stannego
  3. PROSZĘ SŁONIA Ludwika Jerzego Kerna z ilustracjami Zbigniewa Rychlickiego
  4. APOLEJKA I JEJ OSIOŁEK Marii Kruger z ilustracjami Zdzisława Witwickiego
  5. PCHŁA SZACHRAJKA Jana Brzechwy z ilustracjami Ireny Kuczborskiej

Wydany zostanie tytuł, który otrzyma największą liczbę głosów. Wszyscy chętni przyłożenia swojej ręki do decyzji mogą to uczynić TUTAJ do 29 listopada.

 

PS. Ja tam jestem za "Pchłą szachrajką" :) Na samą myśl staje mi przed oczami moja przyjaciółka od czasów dzieciństwa jako dorosła już osoba, recytująca z głowy spore "Pchły..." fragmenty :) Czysta rewelacja! Aniu, pozdrowienia gorące z tego miejsca! Jak się zobaczymy poproszę Cię o bajkę... :)

sobota, 24 października 2009

Ach, moi drodzy, to była droga przez mękę ;)
Marzyło mi się, by choć odrobinę nawiązać do oryginalnych losowań na innych blogach, nie mogłam więc pójść na łatwiznę ;) Ale naprawdę nie przypuszczałam, że tak trudno będzie namówić moje zwierzaki do współpracy...
Z kiciami byłoby pewnie łatwiej, ale te wymiksowały się z domu jakby czuły pismo nosem. Została mi do pomocy moja Rosa (druga psinka tylko popatrzyła dziwnie na moje pomysły i opuściła pokój).
Ok, sierotka wybrana, wydawałoby się, że dalej powinno pójść już łatwo. Ale Rosinka na nasze śliczne losy nawet nie zwraca uwagi ;) Nieśmiałe zainteresowanie powoduje dopiero umieszczenie smakołyków pomiędzy karteczkami... Smakołyki znikają, losy pozostają na miejscu lub w mgnieniu oka wszystkie znajdują się na dywanie nie wzbudzając już najmniejszego zainteresowania :] Kilkukrotne uzupełnianie miseczki skutkuje wreszcie szczęśliwym pozostawieniem na środku jednej karteczki.
Trzeba więc uznać, że szczęśliwy los został wyłoniony nie drogą wyboru, a eliminacji :)

Miło mi ogłosić, że "Radio Yokohama" wybiera się w podróż do kultur-alnie! Wyszło na to, że ostatni będą pierwszymi ;)

Dziękuję wszystkim uczestnikom, a zwyciężczyni serdecznie gratuluję (Rosa też :) i proszę o przesłanie namiarów do wysyłki na adres: net.a.a@gazeta.pl.

Pozdrowienia!

środa, 21 października 2009

Uwaga, uwaga! Niniejszym inauguruję nową nazwę bloga :) Powód prozaiczny – poprzednia wybrana na szybko od początku mnie mierziła i przeszkadzała ;) Mam nadzieję, że się nie pogniewacie i szybko przyzwyczaicie :)

Witam więc w skromnych progach Akapitów! Z okazji zmian – niespodzianka: "Radio Yokohama" do wzięcia :)

Moje pierwsze spotkanie z Marcinem Bruczkowskim nie wypadło najlepiej, o czym można przeczytać TU, ale zainteresowanych odsyłam do bardzo pozytywnych recenzji na zaprzyjaźnionych blogach: Germini, Foxiny i Brahdelt.

Jeśli jeszcze nie czytaliście, a macie ochotę, serdecznie zapraszam do wpisywania się w komentarzach. Umówmy się na zgłoszenia do najbliższej soboty do godziny 16:00. Jeśli będzie więcej chętnych, zrobimy losowanie. A szczęśliwiec, do którego pojedzie książka, wyłoniony zostanie w sobotni wieczór.

Zapraszam :)

środa, 23 września 2009

Wyraźnych wspomnień z dzieciństwa mam niewiele. Gdy próbuję odkurzyć te czytelnicze, przed oczami stają mi wiersze i bajki Jana Brzechwy, baśnie braci Grimm i malutkie książeczki z serii "Poczytaj mi mamo", pełne pożółkłych stron niejednokrotnie domalowanych kolorowymi kredkami :)

A jakie są Wasze literackie inspiracje z dzieciństwa? Macie dziecięce książeczki na swoich dorosłych półkach? Czytacie je teraz swoim dzieciom? Czy może zapomniane zaginęły gdzieś w zakamarkach piwnic i strychów?

Teraz mamy jedyną i niepowtarzalną okazję odświeżyć swoje wspomnienia, a nawet przyczynić się do ponownego wydania naszej ukochanej dziecięcej książki. Wystarczy wziąć udział w zabawie "Ulubiona książka z dzieciństwa", zorganizowanej przez serwis Allegro.pl i Wydawnictwo Dwie Siostry.

Zabawa została podzielona na dwa etapy. W pierwszym proponujemy do trzech tytułów książek dla dzieci do 10 lat, które powinny zostać wydane ponownie. Uzasadnienie wyboru nie jest konieczne, ale mile widziane i przydatne, o czym przekonacie się za chwilę :) Propozycje zgłaszamy TUTAJ, do 15 października. Spośród zgłoszeń wybranych zostanie 5 propozycji, na które będziemy głosować w drugim etapie, trwającym od 30 października do 12 listopada.

Wybrana książka zostanie wydana ponownie przez Wydawnictwo Dwie Siostry w serii Mistrzowie Ilustracji.

Nagrody w postaci gadżetów Allegro są przewidziane dla osób, które wykażą się najlepszą intuicją wskazując największą ilość tytułów książek zakwalifikowanych do drugiego etapu głosowania. Nagroda główna, którą będzie ufundowana przez Wydawnictwo Dwie Siostry cała seria Mistrzowie Ilustracji, zostanie przyznana za najciekawsze uzasadnienie przedstawione w etapie pierwszym.

Głosujmy moi Drodzy! Zapraszam :)

 
1 , 2