Literacko i fotograficznie. Wcześniej: w kąciku z książkami ...
| < Grudzień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
Zakładki:
Teraz czytam:
O mnie
Ulubione blogi książkowe
Wyzwania czytelnicze:
Polecam:
(c) Copyright. Wszelkie prawa do tekstów i zdjęć zastrzeżone.

stosik, czyli chwalipięctwo stosowane

sobota, 21 listopada 2009

Miał się pojawić w zeszłym tygodniu, ale nie zdążył był, bo mój czas zaprzątnięty pakowaniem przeciekał przez palce. Ciemną nocą z 11 na 12 listopada razem z walizką zniknęłam na tydzień, zwyczajnie odleciałam... w inny czas, inny wymiar, inną rzeczywistość ;) Bójcie się bójcie, i tak wam opowiem, nic was nie uchroni ;)

Tymczasem nasz dzisiejszy bohater... Klikając na zdjęcie można powiększyć. Na powiększeniu stosik w ujęciu pionowym wydaje się, co zadziwiające, sporo większy ;)

Nazbierało się tego niemało ponownie :] Tłumaczę sobie, że ostatni stosik był w sierpniu i jak podzielić na trzy to nie wychodzę na aż tak bardzo zachłanną ;) Inna sprawa, że ilość nowo pojawiających się książek ciągle przewyższa ilość tych czytanych... Ale tak przyjemnie patrzeć na nieograniczoność zapasów na półkach :)

Inspiracje przeróżne. Kilka nowości wydawniczych, kilka powodowanych wpisami w zaprzyjaźnionych miejscach, i nie mało za przyczyną poszukiwań pod tytułem "Literatura na peryferiach". Nie, nie zamierzam tego wszystkiego przeczytać w ciągu ostatniego miesiąca trwania wyznania (tym bardziej, że plan zamierzony ciągle przede mną, bo podróże odbywam jakoś dziwnie poza nim... ), ale umieszczenie przeczytanych na mapce literackiej spowodowało odkrycie wielu nieznanych terytoriów, niektórych zupełnie dla mnie niezrozumiałych i sprowokowało do uzupełnienia. Ale od początku...

  1. Richard Yates "Wielkanocna parada" – ten zakup to niewątpliwie efekt zachwytów nad przeczytaną wcześniej "Drogą do szczęścia".
  2. Jodi Picoult "Bez mojej zgody" – skusiłam się powodowana premierą filmu, na razie i jedno i drugie przede mną.
  3. Rina Frank "Każdy dom potrzebuje balkonu" – nowość z cudną okładką. Już przeczytana i opisana tutaj.
  4. Susan Fletcher "Ostrygojady" – po lekturze "Eve Green" nie miałam innego wyjścia, musiałam zakupić!
  5. Angela Carter "Mądre dzieci" – strasznie mnie zaciekawiła ta pozycja, Angelę Carter zresztą też chciałam poznać. Autorka najbardziej kojarzy mi się z Lilithin :) I chociaż recenzji "Mądrych dzieci" u niej nie znajdziecie, to warto zerknąć na pozostałe.
  6. Eduardo Mendoza "Przygoda fryzjera damskiego"
  7. Eduardo Mendoza "Sekret hiszpańskiej pensjonarki"
  8. Eduardo Mendoza "Oliwkowy labirynt" – trylogia Mendozy, mimo zachwalania w wielu miejscach zupełnie mnie nie kusiła. Okładki odstraszały dodatkowo. Ale uległam dzięki promocji Znaku, zakupiłam całość i nie omieszkam sprawdzić ;)
  9. Rabih Alameddine "Hakawati. Mistrz opowieści" – tu dopiero było kuszenie, i okładką i bajkową zawartością! Niestety czyta się w okładce czerwonej... bo obwoluta zbyt delikatna i podatna na uszkodzenia, ale zawartość... :))) Byłam zmuszona przerwać czytanie przez pewne zobowiązanie, którego efekt to ostatnia recenzja na blogu, a potem przez wyjazd, ale już niedługo dokończę i zdam relację!
  10. Isabel Allende "Dom duchów" – bo już od dawna chciałam, a dodatkowo bo Chile.
  11. Mia Couto "Taras z uroczynem" – powód główny: recenzja Jarka, powód dodatkowy: egzotyka kraju pochodzenia autora.
  12. Han Shaogong "Słownik Maqiao" – bo nie wiem jak to się stało, ale z Chin nic nie czytałam, a teraz już coś mam, by to zmienić.
  13. Gail Tsukiyama "Ulica Tysiąca Kwiatów" – robota okładki! A potem zaciekawienie wywołane recenzjami: na tak: Clevery, i dla kontrastu: na nie w wykonaniu Germini.
  14. John Maxwell Coetzee "Powolny człowiek" – bo w RPA też jeszcze nie byłam, ale to nie jedyny powód.
  15. Sarah-Kate Lynch "Dom córek" – hmm, i tu mam problem. Co prawda nieznana Nowa Zelandia, liczyłam też na coś lekkiego na deser, ale po recenzji Młodej Pisarki opadły mi skrzydełka... No nic, zobaczymy.
  16. Evelyn Waugh "Powrót do Brideshead" – bo film, bo tamte czasy i generalnie jakiś wewnętrzny przymus posiadania ;)
  17. Stefania Grodzieńska "Nie ma z czego się śmiać" - a ja właśnie mam nadzieję, że uśmiechów tu będzie nie mało :)
  18. Edwidge Danticat "Oddech, oczy, pamięć" – zabijcie mnie, nie pamiętam gdzie przeczytałam o tej książce, ale wiem, że postanowiłam zdecydowanie ją zdobyć. No i mam!
  19. Selma Lønning Aarø "Lewą ręką przez prawe ramię" – bo znów nie wiem jak to się stało, ale szukam i szukam i Norwegii w swoich lekturach nie znajduję... Finlandię i Szwecję jak najbardziej, Norwegii brak. Już nie. Dodatkowa zachęta to recenzja Annie.
  20. Toni Morrison "Odruch serca" – ciekawość powieści autorki. Wybrałam najnowszą, która pojawiła się na naszym rynku.
  21. Maggie O'Farrell "Zniknięcia Esme Lennox" – robota Aerien! Znaczy się oczywiście kolejnej magicznej recenzji w jej wykonaniu :)

 

 Uff... ale się rozpisałam! Ciekawe kto to przeczyta... ;)

 

sobota, 08 sierpnia 2009

... to nowe książkowe nabytki oczywiście !! :))

Nie czytam, książek przeczytanych nie przybywa, nowych też nie powinno... A tu niespodzianka :) Jak to się dzieje, nie mam pojęcia, i nawet nie zamierzam dociekać ;) Może usprawiedliwi mnie fakt, że większość widocznych na zdjęciu książek leży na półkach już od dłuższego czasu. Zaległe zamówienia dotarły a okazyjne ceny tu i tam kusiły i skusiły. Na spodzie natomiast położył się sprezentowany Márquez w przepięknym wydaniu. Przybyło książek z kolorami w tytule, więc na Wyzwanie będzie jak znalazł. Obym tylko zdążyła ;) Resztę stosika upłynniać będę pewnie do emerytury ... pozostaje więc tylko mieć nadzieję, że oczy nie odmówią posłuszeństwa ;) A na razie oczy można cieszyć widokiem ... :)

wtorek, 16 czerwca 2009

Właściwie nie bardzo zasłużyłam na nowe książeczki, bo trudno mi się ostatnio zmobilizować do pisania, a i ze skupieniem nad lekturą bywa różnie ... czego główną przyczyną jest przybytek, w którym spędzam osiem godzin dziennie, i który jak mało co nie zasługuje na to, żeby o nim wspominać ;) Ale że kalendarz (a przynajmniej nieliczne jego wersje) uparcie twierdzi, że Neta powinna dziś świętować, więc niniejszym udzielam sobie dyspensy od wyrzutów z powodu niepisania i będę się chwalić ... ;))

Z lewej stosik wyjątkowo okazyjny. Pierwsze cztery książeczki od dołu to zamówienie z KDC sprzed niemal dwóch miesięcy, które nie załapały się na kwietniowe zdjęcie. Kolejne zostały "wyniesione" z Taniej Książki, która wyjątkowo skutecznie poprawia mi humor, nie nadwyrężając jednocześnie portfela :) Wśród nich "Zatrute życie" Anny Małyszewej, którą na szczęście udało mi się wypatrzyć wśród kilkunastu identycznych brązowych grzbietów ;)

Prawy stosik nieco mniej okazyjny, ale też w większości złożony z efektów internetowych promocji :) Jedynie "Dziewczyna z zapałkami" została przykładnie zakupiona w klasycznej księgarni. Ponieważ dawno temu zaczytywałam się namiętnie w "Ani z Zielonego Wzgórza", teraz chętnie zaglądnę do biografii Lucy Maud Montgomery, która leży na samym dnie. Magicznemu tytułowi następnej książki nie mogłam się oprzeć i "Dziewczyna o szklanych stopach" musiała wylądować w koszyku. Lekturę "Dziewczyny z zapałkami" zadeklarowałam w kilku miejscach i oczywiście planuję się wywiązać z obietnicy. Podróży sentymentalnej do "Domu na Kresach" już nie mogę się doczekać, tym bardziej, że sporo dobrych słów na temat przeczytałam na kilku blogach. "Rozświetlone pokoje" spodobały mi się od razu, a do decyzji o zakupie znacząco przyczyniła się Mary :) "Kiedy rekin śpi" będzie pierwszym spotkaniem z Mileną Agus. "Deszczowa noc" kusiła cudną okładką i skusiła, a pozytywne opinie o niej już są, na przykład u Aerien :) "Gypsy" i "Srebrna Zatoka" początkują moją znajomość z Wydawnictwem Red Horse, zresztą w bardzo miły sposób, bo przeczytana już "Srebrna Zatoka" okazała się być lekturą bardzo przyjazną w treści i formie. Ale o tym więcej w oddzielnej notce.

Miłego oglądania :)

piątek, 24 kwietnia 2009

Wbrew pozorom stosik nie jest efektem napadu na księgarnie w Światowy Dzień Książki, ale systematycznie uprawianego zbieractwa ;) Prezentuje się tak ...

Na samym spodzie "Lektor". Moje Drogie, same wiecie najlepiej ile świetnych recenzji o nim napisałyście! I co miałam zrobić? Kupiłam :) Chociaż sprawdzę raczej nieprędko. "Pchli pałac" tak bardzo kusił, że nie zastanawiałam się ani minuty. Nie mogłam się zresztą powstrzymać i przeczytałam już wstęp ... ach, to będzie COŚ!! "Kobiety ze śniegu" zapragnęłam po lekturze "Spirali śmierci" . Szukałam usilnie i w końcu allegro przyszło mi z pomocą ;) "Hohaj" przyleciał w tej samej paczce, przy okazji ;) "Slumdog..." to wybór tak jakby na przekór panowaniu na blogach "Lektora" i z czystej ciekawości. "Mam łóżko z racuchów" i "Hotel Paradise" - wynik merlinowych promocji, które skutecznie kuszą, na szczęście nie tylko mnie ;) "Zapach cedru" upatrzyłam sobie w zapowiedziach u Germini. I jak widać już go mam :) A "Żona podróżnika w czasie" i ostatnie na stosiku książeczki z Wydawnictwa Czarne to już wyjątkowe okazje z Taniej Książki, których przepuścić po prostu nie wypada :)

Pionowo łupy biblioteczne: "Droga" i "Brzemię rzeczy utraconych" bardzoo ucieszyły me oczy! A "Żonę pilota" wzięłam na deser ;)

Pozostaje już tylko zaczytać się :) Czego i Wam życzę !! :)

poniedziałek, 23 marca 2009

Właściwie ciągle patrzę na tę przesyłkę i niedowierzam :)) ... że Biblionetka naprawdę wyróżniła mój tekst :)) A jednak :)) Tutaj dowód :))

Wiecie jak się cieszę ... ? Mniej więcej tak ... hurraaaaaaaaaa !! :))))))

A oto i wybrana nagroda:

Na trop książki wpadłam dzięki rr-odkowej, dla której "Odkrycie nieba" było książką roku 2008. I teraz już tylko czekam na sprzyjające długie (niekoniecznie jesienne) wieczory, żeby się zaczytać :))

wtorek, 17 marca 2009

Marzec to urodzinki :) Czyli oczywiście czas spojrzenia wstecz i podsumowań, malowania planów na przyszłość i postanowień. Tym bardziej, że rok ostatni przyjdzie już przeżyć z dwójką na początku, a potem zamienić ją na trójkę ... ;) Czas życzeń, uśmiechów i wzruszeń, radości, no i prezentów :) Ale urodzinki to też idealny powód, żeby usprawiedliwić wszelkie nadprogramowe zakupy ... oczywiście książkowe :) I tym sposobem moja biblioteczka powiększyła się o poniższe cuda :)

  1. Jodi Picoult "Czarownice z Salem Falls" - chciałam się zapoznać z tą panią, padło na "Czarownice..." i zobaczymy.
  2. Stieg Larsson "Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet" - ta książka ostatnio wyglądała z większości blogów książkowych, więc nie mogłam dłużej przechodzić koło niej obojętnie ;)
  3. Anne Enright "Tajemnica rodu Hegartych" - bo tajemnica, bo Irlandia ... i musi mi się spodobać, bo jak nie, to nie wiem co będzie, haha ;)
  4. Judy Budnitz "Gdybym ci kiedyś powiedziała" - marzyłam, szukałam i nigdzie nie było. Więc, gdy w Empiku ot tak po prostu znienacka wyrosła przede mną na regale, to musiała ze mną ten regał opuścić :)
  5. Jacek Dehnel "Lala" - dlatego, że polskie a ja jeszcze nie znam. I też dlatego, że pan Dehnel rocznik '80 jak ja ;) a "Lala" na pierwszy rzut oka chyba ma największe szanse, żeby mi przypaść do gustu.
  6. Marsha Mehran "Woda różana i chleb na sodzie"
  7. Marsha Mehran "Zupa z granatów" - tyle smakowitych recenzji przeczytałam na temat książek pani Mehran, że już się doczekać nie mogę, kiedy ich skosztuję ;)
  8. Johanna Nilsson "Rebeliantka o zmarzniętych stopach" - i w tym przypadku się naczytałam pozytywnych opinii (przynajmniej do czasu pojawienia się na rynku "Kochających na marginesie":] ) Więc przygodę czas zacząć :)
  9. Lauren Weisberger "W pogoni za Harrym Winstonem" - a pionowo już prezent na rozluźnienie i dobrego humora :) tylko nie wiem, czy to jakoś specjalnie wybrana ta opowieść o kobietach przed trzydziestką ...? haha ;)

W ramach prezentów pojawią się jeszcze poniższe - a wiem bo sama wybrałam ;)

Opowieść dla przyjaciela - Halina Poświatowska

Oczarowanie. Życie Audrey Hepburn - Donald Spoto

Pierwsze, bo kocham Halinę Poświatowską! I drugie, dla odmiany ... bo kocham Audrey Hepburn! :)

Przybędzie też nagroda od Biblionetki (hurra!!), która idealnie wpasowała się przy okazji w urodzinowy czas :) Ale nagrodą nie omieszkam się pochwalić w oddzielnej notce, a co! :) Tymczasem uciekam jeszcze popławić się w urodzinowej atmosferze ... :))

poniedziałek, 23 lutego 2009

A nawet dwa:) Więc tak ...

Na fali wznowionych poszukiwań czytelniczych wybrałam się w zeszłym tygodniu zapisać do mojej małomiasteczkowej biblioteki. Dlaczego dopiero zapisać? No cóż, chorujące oko prawie uniemożliwiało mi czytanie w ostatnich latach i po przeprowadzce w nowe miejsce do biblioteki jakoś nie było mi po drodze. Czytałam mało, a jak już to z biblioteczki własnej lub znajomych. Teraz (odpukać) nie narzekam, więc "romans" z biblioteką trzeba było zacząć na nowo;) Nie wiedziałam tylko co mnie tam czeka? I jakież było moje zaskoczenie, gdy pani bibliotekarka (bardzo miła zresztą) po objaśnieniu mi gdzie czego szukać, na końcu wskazała regał z nowościami oznajmiając: "na brak pieniędzy nie narzekamy, mamy większość nowości" ... musiałam chyba głupio wyglądać z tymi moimi szeroko otwartymi oczami, bo pani dziwnie mi się przyglądała;) Ale jak tu nie zapomnieć języka w gębie na takie słowa, w ustach pracownika instytucji publicznej, i to jeszcze w czasie kryzysu ...?;)

Słabo się przygotowałam i czas gonił, ale ostatecznie wyszłam z trzema książeczkami:

  1. "Życie Pi" Yann Martel - na blogach książkowych znalazłam listę 100 książek wg BBC, które trzeba przeczytać ... nie ma się czym chwalić w moim przypadku, bo efekt jest marny, ale w tym roku udało mi się już nieświadomie polepszyć go odrobinkę przez "Miłość w czasach zarazy" i "Pokutę", a ciąg dalszy to takie moje małe prywatne wyzwanie. "Życie Pi" po prostu wyrosło mi przed oczami w tej bibliotece, więc to musiał być znak:)
  2. "Senność" Wojciech Kuczok - byłam ciekawa filmu, ale nie udało się obejrzeć, więc przeczytam:)
  3. "Ta historia" Alessandro Baricco - kilka książko-blogowiczek zachwalało "Jedwab" tego autora. "Jedwabiu" nie było, była "Ta historia", więc wzięłam ją do domu:)

Stosik numer dwa to już książeczki zakupione w różnych miejscach. Zdecydowanie najważniejszy "Chłopiec z latawcem" Khaleda Hosseiniego, ale reszta też bardzo smakowicie wygląda:) Wpadam w nałóg jak nic ... ale myślę sobie, że jak się już uzależniać, to najlepiej od książek:)