Literacko i fotograficznie. Wcześniej: w kąciku z książkami ...
Blog > Komentarze do wpisu

Miłość i jej następstwa - Sulaiman Addonia

Miłość i jej następstwa - Sulaiman Addonia

"Abu Mahdi, stary mężczyzna mieszkający w najwyższym bloku w okolicy, tym dziesięciopiętrowym, pojawił się właśnie na ulicy. Za nim szła kobieta okryta od stóp do głów abają. Mogła to być tylko jego żona, ponieważ Abu Mahdi miał samych synów, którzy już się pożenili i mieszkali w innych dzielnicach Dżiddy. Od dziesięciu lat widywałem go na ulicy; zmarszczki rozsypywały się coraz szerzej po jego twarzy, aż oblepiły ją całą niczym pajęcza sieć. Ciekawe, zastanowiło mnie, czy jego żona też się tak zestarzała."

Takie, między innymi, myśli kłębiły się w głowie Nasera, gdy chował się w cieniu swojej palmy przed piekielnym żarem lejącym się z nieba. Choć częściej zwyczajnie emocjonalnie złościło go, że nie może "stanąć na ulicy i po prostu czekać, aż zjawi się jakaś dziewczyna z odsłoniętą twarzą i pośle mu uwodzicielski uśmiech". Realia życia w Arabii Saudyjskiej, podział świata na męski i kobiecy, nie dawały mu najmniejszych złudzeń na spełnienie tych marzeń i potęgowały dodatkowo tęsknotę za Erytreą, krajem dzieciństwa z domem pełnym kobiet o uśmiechających się do niego twarzach. To wojna zmusiła matkę do odesłania dwóch swoich synów w bezpieczniejsze miejsce, ale rzeczywistość podzieliła ich losy skazując Nasera na nieomal samotną walkę o przetrwanie i o zachowanie godności w zderzeniu ze światem bogatych, jeszcze nieżonatych Saudyjczyków, szukających rozrywki wśród młodych chłopców. Życie Nasera bynajmniej nie należało do łatwych, ale ukojenie dawały mu chwile spędzane pod palmą na rozmyślaniu o dziewczynie ze snów.

"A chociaż były to kompletnie nierealne mrzonki, to i tak dalej zachodziłem pod swoje drzewo, ponieważ to miejsce świetnie się nadawało do śledzenia owego czarno-białego filmu, który ciągnął się bez końca, ukazując oczom widza nieustającą procesję abaj i saubów. Pomimo całej swej monotonii był to jedyny film w całej Dżiddzie, na którym oczami wyobraźni dostrzegałem za czarnymi kotarami kobiecej odzieży tę jedną aktorkę, dzięki której w moim życiu miała zagościć wreszcie odrobina koloru."

I zagościła. Dużo więcej niż odrobina koloru zagościła w życiu Nasera za sprawą małego kawałka papieru znalezionego u stóp i olbrzymiej odwagi pewnej dziewczyny, która zaryzykowała, by go tam upuścić. Nie obędzie się bez wątpliwości, bez potoku myśli, bez obaw czy mają szanse na przyszłość i bez strachu, że ktoś odkryje ich sekret, ale od tego momentu z zapartym tchem przyjdzie nam, czytelnikom, przerzucać kolejne strony i z wypiekami na twarzy śledzić bieg wydarzeń i trzymać mocno kciuki z powodzenie licznych forteli, które Naser i Fiore będą musieli przedsięwziąć, by ich marzenia miały szanse na realizację.

"Miłość i jej następstwa", nie waham się użyć wielkich słów, to romans doskonały. Pierwsze skrzypce, jak na ten gatunek przystało, gra tu, i grać musi, miłość. Ale nie miłość łzawa i ckliwa rodem z taniej telenoweli, a miłość, będąca dowodem na to, że nawet najbardziej odległe od siebie światy, przy wyjątkowej determinacji, mają szanse się spotkać i pokonać wszelkie trudności. To historia osadzona silnie w świecie znanym przez nas Europejczyków raczej ze środków masowego przekazu, świecie odległym, odmiennym zupełnie od naszego, nieznanym, na który coraz szerzej otwieramy oczy, a w tło odmalowane przez autora wierzymy bez najmniejszych zastrzeżeń – wystarczy na okładce przeczytać zarys jego osobistej drogi, w wielu punktach tak zbieżny z losami bohatera. Wierzymy choć nie jest łatwo przekonać siebie, że taki świat istnieje naprawdę. Wreszcie to historia niebezpieczna. Niebezpieczna momentami i w treści, ale głównie dlatego, że w jej towarzystwie bardzo łatwo zapomnieć o całym świecie i zacząć żyć życiem książkowych postaci. Dlatego ostrzegam lojalnie: wchodząc do tej rzeki może was dopaść pokusa, by nie wychodzić aż do przewrócenia ostatniej strony. Ale jednocześnie jestem nieomal pewna, że ani jednej minuty spędzonej z tą lekturą nie przyjdzie wam żałować.

Gorąco polecam! A chętnym spróbować przypominam, że trzy notki niżej, jeszcze przez cały dzisiejszy dzień, można spróbować szczęścia w losowaniu tej książki. O dokładnie TU :)

środa, 10 lutego 2010, net.a.a

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
mandzuria23
2010/02/10 18:51:59
Cieszę się, że podobała Ci się ta książka. Ja też byłam nią oczarowana (nadal jestem). Myślę, że poza tematyką miłości ona dużo mówi o dojrzewaniu w ogóle, o umiejętności poświęcenia i walki o własne ideały. Robi to wrażenie... złwaszcza biorąc pod uwagę także realia, w jakichś historia jest osadzona.
-
m.tucha
2010/02/10 20:32:07
Temat miłości i zbliżające się walentynki :) No nie mogłam się powstrzymać, aby nie ustawić się w kolejce po tę książkę!
Pozdrawiam
-
padma
2010/02/10 21:48:34
Ja także cieszę się, że Ci się ta książka podobała. Ja jestem wciąż pod jej wrażeniem, czekam niecierpliwie na kolejną książkę tego autora!
-
net.a.a
2010/02/10 23:33:05
mandzurio Masz absolutną rację! Addonia poruszył w tej powieści tyle ważnych spraw i tyle zawarł treści, że cały czas czuję niedosyt po napisaniu swojej notki. Ciągle mi się wydaje, że w mojej głowie była ona trafniejsza, bardziej przekonująca i zachęcająca. Nie zawsze udaje się wszystko przelać na papier, gdy tak bardzo się chce.
Odnośnie dojrzewania, bardzo mnie wzruszył fragment, gdy Naser przekonywał Fiore, że sens rodzicielskiej odpowiedzialności i bezgranicznej miłości polega na zapewnieniu dzieciom najlepszych warunków do życia, nawet jeśli wiązałoby się to z rozstaniem.
Niesamowite jak ta książka zostaje w głowie.
m.tucha I bardzo dobrze zrobiłaś, nie wolno się powstrzymywać :)
padmo I ja się bardzo cieszę, tym bardziej, że dawno już nie sięgnęłam po coś z półki romansu, a ten tak niesamowicie mnie zaskoczył. Na pewno nie przejdę obojętnie obok kolejnych pozycji tego autora.
-
mandzuria23
2010/02/11 23:09:09
Och, znam ten ból! W mojej głowie notki i recenzje zawsze są spójne i treściwe, a przeniesione na ekran monitora zaczynają się rozłazić i zatracać gdzieś sens, zapominam o połowie przemyśleń, o których chciałam napisać... Na szczęście, dla odwiedzających bloga to zazwyczaj jest niewidoczne (a przynajmniej taką mam nadzieję ;)).
-
Gość: aska, 89.228.8.*
2011/03/15 15:53:54
swietna ksiazka, wciagajaca bardzo, szkoda tylko ze konczy sie w takim momencie, bardzo jestem ciekawa jak potoczyly sie dalsze ich losy...
-
Gość: Marta, *.play-internet.pl
2012/09/24 15:36:36
To jest najpiękniejsza książka jaką w życiu przeczytałam. Wzruszająca, niesamowita opowieść. Szkoda, ze tak szybko się skończyła. Chciałbym dalej czytać o tym jak potoczyły się losy głównych bohaterów. Z przyjemnością przeczytam jeszcze nie jedną książkę tego autora. Naprawdę polecam!
-
2013/10/15 12:28:20
Musze powiedzieć bez ogródek, że ta opowieść mnie nie wciągnęła. Już chyba wolę pooglądać jakiegokolwiek posła z pis niż chwytać się za taki syf