Literacko i fotograficznie. Wcześniej: w kąciku z książkami ...
statystyka
Blog > Komentarze do wpisu

O kobietach... Czeskie opowieści - Antologia

O kobietach... Czeskie opowieści - AntologiaNie znałam do tej pory literatury czeskiej, zresztą w ogóle nie wiem zbyt wiele o naszym południowym sąsiedzie. W tym roku co prawda postawiłam stopę na czeskiej ziemi, ale jedynie przejazdem, a do Pragi ciągle nie udaje mi się dotrzeć. Odbiór czeskich filmów niezmiennie utrudnia mi śmieszność języka (wiem, wiem, nieładnie, lecz nie mam nad tym władzy). Ale literatura to już zupełnie inna sprawa. Wciąż nie wpadły mi w ręce dzieła Milana Kundery, tymczasem trafiłam na króciutkie opowiadania "O kobietach", które umożliwiły mi poznanie nie jednego, ale jednocześnie dziewięciu czeskich autorów.

Michal Viewegh, Halina Pawlowská, Petr Šabach, Iva Pekárková, Eva Hauserová, Daniela Fischerová, Irena Dousková, Věra Nosková i Ivan Klíma stworzyli rzecz, której lektura zajmuje niewiele ponad godzinę, ale w tym krótkim czasie zdąża nas zaskoczyć, zastanowić i przyprawić o zdumienie. "O kobietach... Czeskie opowieści" są niczym podwieczorek, lub przystawka przed głównym daniem, która wywołuje apetyt na więcej. To bajki z morałem w wydaniu dla dorosłych. Jak nietrudno się domyślić bohaterkami są kobiety, chociaż i męski punkt widzenia możemy dostrzec. Nie dopatrzyłam się czeskości – ale jak wspomniałam na początku, brak mi wiedzy na temat, więc bardzo możliwe, że z tego powodu nic nie wychwyciłam. Według mnie króluje tu kobiecość w ogólnym wydaniu, a właściwie w stereotypach na temat. Kobiety z opowiadań są bowiem emocjonalne i pełne pasji, ale cechuje je także złośliwość, zazdrość i mściwość. Całość okraszona sporą dawką ironii pokazuje, że czasem najskrzętniej ukrywane tajemnice, są doskonale znane tym, przed którymi je chowamy; że często warto zaufać swoim przeczuciom; że nie warto zawsze rozstawać się z ludźmi zbyt łatwo, a kogoś zagrażającego naszemu szczęściu można unieszkodliwić sposobem (przerażającym sposobem zresztą!).

Naprawdę fajna rzecz. Ciekawe, proste, krótkie formy czyta się nie przewidując końca. Puenta zawsze zaskakuje i zostawia czytelnika z nieomal wypowiedzianym na głos Aha! lub Upss...

I ja zrobię tak samo ... ;)

niedziela, 08 listopada 2009, net.a.a

TrackBack
TrackBack URL do notki:
Komentarze
2009/11/09 09:19:52
Czeską literaturę zaczęłam czytać od ... Pawła Huele, od Mercedesa Benza Tak, tak to nie pomyłka :-)) Nawiązywał do Hrabala, więc i ja przez literaturę Hrabala przeszłam jak burza. A potem był Karel Capek i to co się wokół literatury czeskiej kręciło np Praski elementarz. Miłych poszukiwań życzę mono
-
2009/11/10 17:47:29
Nie przepadam za literatura czeską, ale sie nie poddaję. Czasami siegnę po jakąś pozycję, mając nadzieje, że nareszcie coś zaiskrzy:))
-
2009/11/10 20:18:16
jo-en to faktycznie ciekawy początek ;) Ale różnymi drogami można dojść w różne miejsca, a z Polski do Czech to już naprawdę nietrudno zawędrować ;) Czyli u Ciebie można powiedzieć, wszystko przez Hrabala ;) Ja z biegiem czasu na pewno na coś jeszcze trafię i się przekonam czy będzie to znajomość na dłużej :) Pozdrawiam!
clevero no a ja jeszcze nie wiem, bo tej czeskości nie dostrzegłam, ale pozycja interesująca jest. Szukajmy :) I oby zaiskrzyło ;):)
-
2009/11/11 15:43:33
ja czytałam Kunderę ale niezbyt mi podszedł szczerze powiedziawszy i przez to teraz niezbyt mnie ciągnie w czeskie klimaty :/
-
2009/11/19 22:02:13
paper no to ciekawe jak u mnie będzie z Kunderą... kiedyś na pewno sprawdzę.