Literacko i fotograficznie. Wcześniej: w kąciku z książkami ...
Blog > Komentarze do wpisu

Angus od snów, Celtycki bóg snów - Alexander McCall Smith

Zafundowałam sobie mały powrót do szkoły, ale wbrew pozorom nie ma on nic wspólnego z dzisiejszą datą w kalendarzu ;) Pomyśleć, że dawno temu mity greckie czy rzymskie przyprawiały mnie o niemały ból głowy, a tu teraz z własnej nieprzymuszonej woli, na bibliotecznej półce z literaturą irlandzką wyszperałam i do domu przywlokłam nic innego jak...? Jak mity właśnie! Tyle że celtyckie i w nowych interpretacjach.

Wielu współczesnych autorów podjęło się opowiedzenia na nowo swoich ulubionych historii, a sześć takich historii, jak do tej pory, wydało Wydawnictwo Znak w serii Mity. Autorami są: Olga Tokarczuk, Jeanette Winterson, Wiktor Pielewin, Karen Armstrong, Margaret Atwood i Alexander McCall Smith, który w nowe piórka ubrał opowieść o Angusie, Angusie od snów.

„Angus był bogiem miłości, bogiem młodości i bogiem snów. Kochał Angusa każdy, kto go spotkał; nie było wyjątków. Ludzie zatrzymywali go na drodze, prosząc, aby im zesłał sen o osobie, którą pokochają, a on zawsze spełniał ich prośbę, nigdy nie odmawiał. Jeśli prosiła go o sen dziewczyna lub kobieta, dostawała w dodatku pocałunek, a pocałunek ten zmieniał się w małego ptaszka, który fruwał wkoło jeszcze przez chwilę, poczym znikał porwany wiatrem, pozostawiając tych, co to widzieli, w niepewności, czy aby nie zmyślili sobie całego zdarzenia.”

Angus był synem groźnego boga Dagdy i mieszkającej w wodzie Boanne. Zrodzony z podstępu, wykradziony matce i wreszcie oddany na wychowanie bratu, by ojcu swemu nie czynić konkurencji i nie skupiać na sobie całej uwagi otoczenia. Już w samej podstawie mitu autor nie trzyma się kurczowo oryginału, dodaje coś od siebie i ubarwia od samego początku. Ale właściwa nowa interpretacja przejawia się w przeplataniu głównej opowieści nawiązującymi historiami, które dzieją się współcześnie, głównie w Szkocji, ale też na przykład na Bahamach. Odwołania nie są jednoznaczne, często przejawiają się w niewielkich szczegółach. Bohaterowie odkrywają w sobie podobieństwo do Angusa, lub do jego losów, często mają jego imię. W innych wątkach Angus przejawia się przez swoje nadzwyczajne, boskie przymioty, postacie literackie śnią cudne sny, które potem pomagają im kierować życie na właściwe tory. Okazuje się, że sen może stać się rodzajem terapii, skutecznej zresztą, i uratować złamane serca i małżeństwo.

Bardzo przyjemna, krótka bajkowa opowieść, może nie porywająca, ale przyjemna. Pozostaje co prawda mały niedosyt, wyglądanie jakiegoś dalszego ciągu i lekka irytacja w stosunku do autora w kilku miejscach ... ale to 150 stron nie było już stracone jak poprzednio ;) Pytanie co zrobić na koniec? Poprosić Angusa, by zesłał jakiś sen? Czy tylko uśmiechnąć się pod nosem na wspomnienie świń patrzących w niebo i zakochanych par zamieniających się w łabędzie ...? :)

wtorek, 01 września 2009, net.a.a

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2009/09/01 22:18:01
Wow, cytat przepiękny!! A i sama książeczka zdaje się ciekawa. Baśniowość, magia - lubię bardzo :)
-
Gość: papierowa latarnia, *.3s.pl
2009/09/02 15:06:58
wow, jak celtyckie to muszę tego poszukac! jakoś tak mam ciągoty do takich klimatów poza tym nęci te 150stron, w końcu wrzesień - dla mnie koniec czytania ponętnych, 500 stronicowych tomiszczy ;D
-
net.a.a
2009/09/02 17:11:01
aerien prawda? :) a to jest taka trochę bajka do poduszki, nie idealna, ale miło się czytało :)
paper mnie też ciągnie w tym kierunku bardzo :) za to z czytaniem pokaźniejszych książek u mnie dopiero jesienią się zacznie :) w długie chłodne wieczory zdecydowanie przyjemniej się czyta :)
-
weisse_taube
2009/09/12 12:41:27
Mam z tej serii "Brzemię" Jeanette Winterson, ale jeszcze nie czytałam. Wiążę z nią sporo nadziei, bo jak do tej pory proza Winterson jeszcze mnie nie zawiodła.
-
net.a.a
2009/09/17 11:53:19
weisse_taube ja z prozą Winterson jeszcze nie miałam do czynienia, ale cieszą mnie Twoje słowa o niej. Kolejna autorka do sprawdzenia ;):)