Literacko i fotograficznie. Wcześniej: w kąciku z książkami ...
Blog > Komentarze do wpisu

Opowieść dla przyjaciela - Halina Poświatowska

Opowieść dla przyjaciela - Halina PoświatowskaGdzieś na dnie mojej szafy, razem ze sto lat temu pisanymi pamiętnikami, leży stary zeszyt - a w nim wiersze - skrupulatnie przepisywane z wypożyczanych z biblioteki tomików poezji. Wiersze są różne, ale najwięcej autorstwa Haliny Poświatowskiej. Nigdy nie miałam i nie mam żadnego z jej tomików na własność, nastolatką będąc nie miałam za co ich nabyć, a z wiekiem fascynacja poezją została wyparta przez prozę. To przepisywanie miało jednak w sobie jakąś szczególną magię i do teraz rozczula mnie widok tych starych zapisków ...

"Opowieści dla przyjaciela" nie czytałam w tamtych czasach, a przecież wydana została po raz pierwszy tak dawno temu, jeszcze za życia poetki. Może nie było jej w mojej bibliotece, a może po prostu był to czas wierszy, może musiałam do niej dorosnąć.

9 maja 2009 roku Halina Poświatowska skończyłaby 74 lata. Mogła jeszcze żyć, tyle wspaniałych rzeczy mogła jeszcze dla nas napisać ... los jednak zdecydował inaczej, a pod koniec życia Haśka (bo tak o niej mówiono) za namową matki postanowiła napisać tę autobiograficzną opowieść ...

"Będę mówić, przyjacielu. Najchętniej milczałabym, ale milczenie nie jest żadnym rozwiązaniem, milczenie nie wyjaśnia nic. A ja usiłuję wciąż na nowo wyjaśnić sobie i tobie, że to, co uczyniłam, nie było zdradą. Nawet wtedy, gdy zapragnęłam umrzeć, nie popełniłam zdrady i nie zawiodłam twojej wiary we mnie. I dlatego, przyjacielu, przeciw twojemu milczeniu będę się bronić słowami. /.../ Zdarzenia, o których chcę ci opowiedzieć, znasz równie dobrze jak ja, moje słowa mają być tylko drogowskazem, który powiedzie cię w znajomym kierunku. Daj rękę, pójdziemy wstecz po naszych wspólnych śladach, pozwól, że poprowadzę cię raz jeszcze."

Początek historii, o dzieciństwie z chorobą czającą się ciągle obok, przepełniał mnie smutkiem i nostalgią. Początkowo nie zdiagnozowana wada serca nie pozostawiała złudzeń. A cóż warte jest dzieciństwo gdy nie wolno biegać i skakać, gdy z rówieśnikami nie można pójść do szkoły, gdy ograniczać trzeba nawet książki, bo serce za słabe jest, by zbyt mocno je ekscytować? Dzieciństwo i młodość Halinki upływały więc w czterech ścianach domu i bardzo często w szpitalach i sanatoriach. Słabe, wyrywające się z piersi, serce szybko znalazło sprzymierzeńca, w drugim sercu, równie słabym. Byli nieugięci, mimo że wszyscy byli przeciwni a lekarze nie dawali szans na tę miłość. Czy już wiedzieli jak niewiele mają czasu? Zaledwie dwa lata trwało małżeństwo. W wieku niespełna 21 lat Halina została wdową. Będzie cierpieć i życie po raz kolejny wyda jej się niesprawiedliwe, jednak ogromna determinacja nie pozwoli jej zamknąć drzwi przed miłością. I będzie jeszcze kochać, może nie tak jak za pierwszym razem, ale miłość zawsze będzie jej przywracać wiarę.

"Odnaleźliśmy się w tym samym gorącym pragnieniu, aby odwrócić wytknięty bieg zdarzeń, aby zaprzeczyć światu, który skazał nas na chorobę i przedwczesną śmierć. Nie byliśmy już sam na sam z buntem, z cierpieniem, potęgowanym bolesną kontemplacją. W miłości mieliśmy znaleźć siłę, która wprawdzie nie powróciła nam zdrowia, ale uleczyła naszą chorą wiarę. Wierzyliśmy, że jeśli tylko zechcemy, potrafimy być zdrowi."

Przywrócona do życia za sprawą operacji w Stanach Zjednoczonych, której przeprowadzenie samo w sobie było cudem ale i efektem bezinteresownego zaangażowania wielu osób, postanawia nie tracić ani dnia. Powiem wam, zadziwiająca jest postawa tej dziewczyny, zadziwiająca jest walka o możliwość pozostania za granicą, walka o stypendium i determinacja w zdobywaniu wiedzy, a właściwie w dosłownym połykaniu jej pełnymi garściami. Zero ustępstw i brak kompromisów, i złość na wszystkich, próbujących powstrzymać ją słowami, że jeszcze jest zbyt słaba, że dojście do pełni zdrowia wymaga czasu. Złość, która z czasem łagodnieje na rzecz spokojnego przekonywania.

"Przeszedłeś ze mną wszystkie szpitale. Opowiedziałam ci o moim bólu i o mojej nowo urodzonej nadziei. Jest jeszcze bardzo młoda. Twoje proroctwa przyjmuje ze sceptycznym uśmiechem. Miej dla niej wielką wyrozumiałość - żyje tak krótko. Nie żądaj, żeby była już rozsądna i już przewidująca. Nie każ jej się oglądać wstecz. Pozwól jej się rozglądać dokoła i pozwól jej wybiegać w przyszłość - pozwól jej biec. Powietrzem także można się upić. Ona jest pijana swobodnym, szerokim oddechem."

~~~~~~

"Czym są pożegnania, przyjacielu? Jeszcze raz obejmuję spojrzeniem ściany, kolorowe kawałki płótna, wystające grzbiety książek na półce. Myślę poprzez narastający w uszach szum. Czy wszystko pozostanie tak samo, kiedy mnie już nie będzie? Czy książki odwykną od dotyku moich rąk, czy suknie zapomną o zapachu mojego ciała? A ludzie? Przez chwilę będą mówić o mnie, będą dziwić się mojej śmierci - zapomną. Nie łudźmy się przyjacielu, ludzie pogrzebią nas w pamięci równie szybko, jak pogrzebią w ziemi nasze ciała. Nasz ból, nasza miłość, wszystkie nasze pragnienia odejdą razem z nami i nie zostanie po nich nawet puste miejsce. Na ziemi nie ma pustych miejsc."

Dziś już wiemy, że pamięć o Halinie Poświatowskiej nie odeszła razem z jej ciałem. I słowo daję, musiałaby mnie dopaść całkowita amnezja, żebym była w stanie zapomnieć! Zachwycona jestem tą opowieścią! Zachwycona stylem i budową zdań, które układają się tak często jak poezja. I z trudem udaje mi się powstrzymać, by nie potraktować tej notki jak starego zeszytu z wierszami i nie wpisać tu wszystkich fragmentów, które mnie zaczarowały. Opowieść wypełniona kolorowymi zakładkami zajmuje od dziś ważne miejsce na regale, takie na wyciągnięcie ręki, abym w dowolnej chwili mogła do niej wrócić.

piątek, 03 kwietnia 2009, net.a.a

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
kultur-alnie
2009/04/04 09:20:43
niezwykła to opowieść; czytałam dość dawno, ale do dziś pamiętam i mam ochotę znowu do niej sięgnąć...kiedyś czytałam ją na przemian z biografią "nie popełniłam zdrady..." sułczyńskiej albo szułczyńskiej (nie pamiętam dokładnie) i ta biografia też była świetna, o wiele lepsza od wydanej później "Nierozważnej i Nieromantycznej" Grażyny Borkowskiej.
-
lilithin
2009/04/05 12:20:28
Ja też kiedyś miałam taki zeszyt z różnymi przepisanymi wierszami i Poświatowska również w nim była ;)
-
ju.k
2009/04/05 13:05:18
Lubię autobiograficzne powieści, są takie prawdziwe i przez to właśnie wyjątkowe.
Książka Poświatowskiej już od dawna krąży gdzieś w mojej podświadomości, domagając się przeczytania. Umieszczone przez Ciebie cytaty jeszcze bardziej mi ją wbijają w pamięć. Z pewnością po nią sięgnę ! ;) pozdrawiam
-
net.a.a
2009/04/05 18:46:12
kultur-alnie ja na pewno będę do niej wracać :) i muszę jeszcze za innymi pozycjami się rozglądnąć, naszło mnie jakoś na wspomnienia :) dzięki za podpowiedzi :)
lilithin no proszę :) czyli nie tylko ze mnie był taki osobliwy przepisywacz ;)
ju.k zdecydowanie polecam Ci "Opowieść...", jest bardzo autentyczna i wyjątkowo pięknie napisana :) warto :)
dziękuję za odwiedziny i pozdrawiam serdecznie :)
-
germini
2009/04/06 00:16:57
Cudowna książka. Chciałabym ją na własność.
Ta determinacja, siła woli Poświatowskiej w Stanach zawsze mnie zadziwiała.
-
net.a.a
2009/04/06 21:54:37
germini no to musisz komuś "dyskretnie" podpowiedzieć o marzeniach ;)
niesamowita kobieta z tej Poświatowskiej !! bardzo chętnie bym się zaraziła jej determinacją ... bardzo by mi się teraz przydała ... :]
-
peek-a-boo
2009/04/06 22:16:22
ksiązka jedna z tych, co złego slowa nie da sie o niej powiedziec. Z tych ktora trzeba miec na własnosc i co jakis czas wrocic, chocby do fragmentów. i z tych ktore chetnie zobaczyłabym zamienione -subtelnie i inteligentnie - w film.
-
2009/04/07 21:03:13
Nie czytałam, choć uwielbiam Poświatowską. Mam nawet na własność ten imponujący tom "Wszystkie wiersze", który od 3 lat w Anglii, bo pożyczyłam :( Muszę upomnieć się o zwrot.
A recenzję napisałaś tak śliczną, emocjonalną i świeżą, że nie do pomyślenia się wydaje, że piszesz o książce sprzed lat. :))) Pozdrawiam serdecznie.
-
net.a.a
2009/04/07 23:21:26
peek witaj :) zgadzam się bez dwóch zdań !! a film ... to by było wydarzenie !! choć pewnie bym się na nim naryczała jak nie wiem co :] ;)
aerien rumienię się :] dzięki kochana za tak miłe słowa :) to może skusisz się na "Opowieść...", hmm...?;)
ten piękny duży tom wierszy chodzi za mną, i pewnie kiedyś wychodzi ;) swój musisz koniecznie sprowadzić na powrót do domu, szkoda by było ... :] słoneczne pozdrownia przesyłam :)
-
Gość: Niku..., *.85-237-172.tkchopin.pl
2011/05/05 19:51:04
Jest to piękne...Mogę to czytac bez przerwy.
-
Gość: ola963, *.5.ktmtelekom.pl
2011/05/16 17:24:58
jest to bardzo wzruszające
-
Gość: http: eony-milczenia.blogspot.com , *.p3.interarena.pl
2012/01/22 08:18:44
To przepiękna opowieść o przyjaźni, odchodzeniu, potrzebie bliskości i wdzięczności za to, że jesteś. A w moim przypadku, za to, że byłeś, Mój Przyjacielu. Ktoś kiedyś te wszystkie najważniejsze słowa odnalazł i poukładał obok siebie, żebyśmy mogli je odkryć na nowo. Bo to takie słowa, które każdy z nas gdzieś w sobie nosi, a które czasem nieruchomieją na stalówce pióra, jakby zabrakło odwagi, jakby zabrakło adresata, jakby zabrakło Przyjaciela, z którym można się nimi podzielić.